Przejdź do głównej zawartości

NA ZACHÓD OD DNIEPRU

Wojna powoli zmierza ku fazie rozstrzygającej. Zniszczenie węzłów kolejowych na Zachodniej Ukrainie pozwoli odciąć siły ukraińskie od dostaw broni z NATO, a tym samym zamknie Ukrainę pomiędzy Dnieprem a Donbasem.

Równolegle do działań wojennych trwa wojna informacyjna, a w zasadzie dezinformacyjna. Strona amerykańsko-natowska promuje przekaz, jakoby Ukraina lada dzień miała przejść do kontrofensywy i niemalże zająć Moskwę, zaś strona rosyjska promuje narrację, że Rosja prowadzi działania obronne przeciwko nazistom z Ukrainy, którzy zaatakowali ludność Donbasu.

Czy tym razem prawda leży pośrodku, trudno odpowiedzieć. Ale fakty są takie, że Rosja powoli odcina Ukrainę od Morza Czarnego. Jeśli Rosja na trwałe przejmie kontrolę nad portami w Odessie i w Mariupolu, wodociąg w obwodzie chersońskim oraz korytarz doniecko-ługański, będzie to koniec wojny. Dalsze działania będą pozbawione racji, bo Kijów odcięty od przemysłowego i gospodarczego zaplecza na południu nie będzie już przeciwnikiem.

I wówczas pojawi się problem, który do tej pory był starannie spychany na margines. Czyli los Ukrainy Zachodniej. W ostatnim przemówieniu przed wojną Putin wyraźnie powiedział, że Ukraina to sztuczne państwo złożone z dawnych ziem rosyjskich (właściwie ruskich – chodzi o Ruś Kijowską) oraz z ziem odebranych innym państwom, m.in. Polsce. Przemówienie zawiera wyraźną sugestię, że tak jak Rosji należy się Ukraina zadnieprzańska, tak innym państwom – tereny na zachód od Dniepru. Odczytać to można jako propozycję wejścia w sojusz i dokonania podziału Ukrainy, tak żeby zostało jedynie kadłubowe państwo kijowskie. Czy rzeczywiście?

Patrząc z tej perspektywy i po dwóch miesiącach wojny, można pokusić się o odtworzenie scenariusza alternatywnego Putina.

Taki scenariusz mógł zakładać, że Polska łatwo da się wciągnąć do wojny. W takim razie to na nas czekały siły zbrojne Rosji i Białorusi skupione na północnej granicy Ukrainy. Scenariusz, w którym Polska jest częścią wojny, musiał być rozważany jako bardzo prawdopodobny, bo inaczej trudno znaleźć wyjaśnienie, po co i dlaczego część sił zbrojnych jest wciąż skoncentrowana z daleka od teatru wojny.
Udział Polski w wojnie miał być samotny, a zatem w tym scenariuszu Polska nie byłaby obszarem tranzytu broni, lecz obszarem działań wojennych. Odcięłoby to Ukrainę od dostaw broni (bo dostawy zatrzymałyby się na Polsce), co ułatwiłoby Rosji przejęcie południa Ukrainy. Temu miało też pewnie służyć oblężenie Kijowa – tak żeby rozczłonkować siły ukraińskie na dwa fronty. Jako że scenariusz nie ziścił się, Kijów należało zostawić, tak żeby całość sił przerzucić na południe.

Wojna w tym hipotetycznym scenariuszu paradoksalnie trwałaby szybciej. Ukraina bez dostaw sprzętu wojskowego oraz Polska z jeszcze mniejszymi siłami od ukraińskich broniłyby się osobno, każda na innym obszarze. Wówczas szybciej pojawiłyby się rozmowy pokojowe, które także toczyłyby się osobno: polsko-rosyjskie i rosyjsko-ukraińskie. Ostatecznym elementem, który pomógłby zakończyć wojnę, osiągnąć cele terytorialne i militarne, byłoby pozostawienie "niewyjaśnionej" kwestii zachodniej części Ukrainy – wyłącznie po to, aby zantagonizować Polskę i Ukrainę. Pokój polsko-rosyjski byłby zatem wymierzony w pokój rosyjsko-ukraiński i vice versa. A dla Rosji byłoby już jasne, że NATO faktycznie cofnęło się do linii Odry.


Pozwoliłoby to także zachować infrastrukturę kolejową z Chin. Jesienią 2021r. Ukraina zatrzymała tranzyt z Chin, działając politycznie przeciwko Rosji, a gospodarczo przeciwko Polsce i Chinom. Jednak po zrealizowaniu rozważanego scenariusza odtworzenie połączenia nie byłoby problemem – Ukraina ograniczona do obwodów Kijowa, Czerkasy, Czernihowa, Sumy i Połtawy, nie miałaby w tym układzie żadnego znaczenia. Od strony politycznej wciągnęłoby to Polskę w faktyczny sojusz z Rosją, Chinami i… Niemcami. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Niemcom bliżej do Rosji niż do USA, a niemiecka dyplomacja robi wszystko, żeby pomoc Ukrainie ograniczyła się tylko do nieznaczących gestów.

Taki scenariusz jednak się nie ziścił, ale problem Zachodniej Ukrainy pozostanie. Należy się spodziewać, że Putin będzie wcześniej czy później rozgrywał Polskę, Słowację i Węgry historycznym sentymentem i mniej lub bardziej oficjalnie zachęcał do udziału w dalszym demontażu Ukrainy. A jednocześnie bez trudu będzie mógł grać Żełeńskim jako figurą zdrajcy, który najpierw sprzedał się NATO, dopuścił do upadku państwa, a potem zawarł niekorzystny pokój – wszystko po to, żeby podburzyć Ukrainę przeciwko nowym agresorom zza zachodniej granicy.

Jeśli zatem do tej pory wydawało się, że wojna wymaga zręcznej dyplomacji, to należy się obawiać, że był to dopiero przedsmak. Nowy światowy chaos dopiero się zaczyna.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

SCENARIUSZ ALTERNATYWNY "WENEZUELA"

Wszystko wskazuje na to, że Stany Zjednoczone przystąpiły do cudzej wojny i te wojnę przegrywają. Ostatnie wystąpienia Prezydenta Trumpa brzmią jak tłumaczenia młodocianego łobuza, który obwinia kolegów, że dał się namówić na udział w awanturze. Chyba że to tylko zasłona dymna, a plan jest zupełnie inny. Wszystkie wojny toczą się o kontrolę szlaków handlowych i o podaż pieniądza. W dzisiejszych czasach kluczowym surowcem jest ropa, za którą na światowym rynku płaci się dolarem. Ci, którzy podejmowali próby zerwania z rozliczaniem się za ropę w dolarze, już powiększyli grono aniołków, przy czym niedługo przed śmiercią wszyscy okazali się terrorystami. Ropa jest o tyle kluczowym instrumentem oddziaływania politycznego i gospodarczego, że nie wszystkie kraje mają do niej dostęp, a cała światowa produkcja wykorzystuje ropę, w tym znana sieć fast foodów. To truizm, ale warto o nim pamiętać, kiedy się wodzi palcem po mapie śladami wojen USA. Trójkąt "ropa - dolar - US Army" jest ni...

250 LAT... I WYSTARCZY

Każde imperium musi upaść. To nie jest karma ani mistycyzm, tylko mechanika świata. Wojna przeciwko Iranowi jest punktem zwrotnym, po przekroczeniu którego imperium amerykańskie rozpoczęło ostatnią fazę upadku. Przystępując do wojny, USA wydało na siebie wyrok. To akurat pół biedy, bo - jak mawiają Anglicy - wszystko dobre, co się kończy. Największą obawę budzi to, że agonia USA może przybrać postać zjawiska znanego w kryminologii jako tzw. samobójstwo rozszerzone. To samobójstwo poprzedzone zabiciem innych osób, nierzadko po to, aby w tej zaburzonej perspektywie ocalić innych przed "gorszym złem". Mam jednak nadzieję, że ostatnia wojna USA nie doprowadzi do atomowej zagłady ludzkości. Poniżej przedstawiam kluczowe kwestie, które składają się na to, że nieodwracalny upadek USA dzieje się na naszych oczach. 1. To nie nasza wojna I tym razem nie mam na myśli wojny USA/NATO przeciwko Rosji na terenie Ukrainy. Zwrot "nie nasza" odnosi się do Stanów Zjednoczonych, bowiem...

CO WYNIKA Z PLANÓW POKOJOWYCH DLA UKRAINY

Niemal rok temu pisałem, że po zakończeniu wojny w 2025r. można spodziewać się, że Ukraina utrzyma pozycję marionetkowego państwa, ale uzyska status neutralny, tj. bez zgłaszania akcesu do NATO i UE. Najnowszy plan pokojowy wskazuje, że tak właśnie się stanie. I w zasadzie na tym można by zakończyć cały artykuł, ale zaskoczenie wielu tzw. "komentatorów" nie pozwala zamknąć tematu. Kto bowiem z uwagą śledzi relacje Rosja - NATO/USA, ten wie, że to nie Ukraina była podmiotem zmagań. Ukraina to tylko obszar geograficzny, owszem, bardzo ważny z uwagi na żyzne gleby, złoża, dostęp do szlaków handlowych na Bliski Wschód, ale jako organizm polityczny to tylko przeżarty korupcją marionetkowy bantustan, który padł ofiarą polityki mocarstw. To już nawet Polska w 1939r. miała o niebo większe pole manewru. Przede wszystkim dlatego że Polska to państwo z 1000-letnią tradycją, a nie sztuczny twór pseudo-państwowy, którego jedynym sensem istnienia jest zarzewie konfliktu Zachodu z Rosją i g...