Przejdź do głównej zawartości

Posty

NEPAL A SPRAWA POLSKA

USA wychodzą z Europy. Wojna przeciwko Rosji jest już nie do wygrania, a może skończyć się jedynie większym blamażem. Głównym przeciwnikiem USA są Chiny, więc dalsza walka o wpływy w Europie staje się coraz mniej opłacalna. Po czym poznać, że USA przenoszą ciężar uwagi bardziej na Daleki Wschód? Choćby po rewolcie w Nepalu. Można wierzyć w oddolny ruch społeczny, który doprowadził do upadku rządu, ale historia uczy, że nigdy żaden obywatelski protest sam z siebie nie przekształcił się w rewolucję. Każda rewolucja wymaga dwóch elementów - pozakulisowych działań (nierzadko obcej agentury) oraz działania wojska. Kto nie wierzy, niech poczyta o Rewolucji Francuskiej. To nie lud obalił władzę króla, tylko La Fayette, który użył wojska przeciwko gwardii królewskiej. Lud był, jest i będzie tylko narzędziem w rękach agentów wpływu. Nepal i Chiny podpisały w 2017 roku umowę gospodarczą w ramach projektu Nowego Jedwabnego Szlaku (Inicjatywa Pasa i Szlaku), ale przez lata ta umowa istniała tylko ...

CO PRZYNIOSŁY NAM DRONY

Na Polskę spadły jakieś drony. W zasadzie nikt dokładnie nie wie, jakie i skąd, ale ci, którzy pchają Polskę do cudzej wojny, już wiedzą - to były drony rosyjskie. Wszystko, byle tylko nakręcać spiralę absurdalnej rusofobii. Tymczasem zestawienie prostych faktów ujawnionych w mediach prowadzi do wykluczających się tez. W skrócie - Rosja nie ma czym walczyć (już od trzech lat) i przegrywa, więc postanowili zaatakować inny kraj. Jako że front jest co najmniej kilkaset kilometrów od granicy Polski, oznacza to, że drony przeleciały na Ukrainą nie tylko nietknięte, ale nawet niezauważone. Ich obecność odnotowało dopiero białoruskie wojsko, które - zapewne w akcie wrogości - ostrzegło naszą stronę.  Jednak zwolennikom "marszu na Moskwę" to nie przeszkadza. Mimo że bardzo powściągliwe i wyważone słowa przedstawicieli Rosji oraz techniczny komunikat wojsk Białorusi jednoznacznie wskazują, że ani jednym, ani drugim, nie zależy nie tylko na konflikcie, ale w ogóle nie zależy na Polsce....

DLACZEGO TRUMP NIE CHCE WOJNY Z IRANEM

Mamy przed sobą kolejną odsłonę konfliktu Izrael - Iran, która tym razem nie ogranicza się do wymiany ciosów dyplomatycznych. Izrael dążył do tego konfliktu od wielu lat, próbując zaangażować w to USA. Obama wydawał się "na tak", ale Trump już drugi raz powstrzymuje udział USA w tej wojnie. Pierwszy raz miał miejsce na przełomie 2019 i 2020 roku. Wówczas amerykańskie służby realizowały długo opracowywany plan wojny z Iranem. Polska, na nasze nieszczęście, była częścią tego planu, czego najbardziej widocznym przejawem było zorganizowanie w Warszawie antyirańskiej konferencji w lutym 2019 roku. I kiedy już zdawało się, że na początku stycznia 2020r. Trump ogłosi rozpoczęcie wojny, on stwierdził, że eskalacja konfliktu nie jest dobra i trzeba wrócić do stołu negocjacyjnego. Wtedy pojawiły się informacje o tzw. "pandemii", co wyglądało na próbę przykrycia blamażu amerykańskich służb. Jednak niedługo potem okazało się, że projekt "pandemia" nie był tylko przykr...

AMERYKA IDZIE NA WOJNĘ

Od wielu lat gwarantem "wartości" dolara jest siła US Army. Z drugiej strony spadek siły nabywczej dolara sprawi, że koszt utrzymania wojska znacząco by wzrósł. Do tego dążą Chiny. Stany Zjednoczone nie mają zatem innego wyjścia jak wojna, tak żeby świat pozostał zmuszony do płacenia dolarem - czyli do wspierania amerykańskiej gospodarki. ​ Każdy, kto zastanawia się, o co chodzi z Grenlandią, powinien wziąć do ręki globus i policzyć odległość z Grenlandii do Moskwy i do Pekinu. A potem sprawdzić zasięg rakiet balistycznych średniego zasięgu. Odpowiedź na pytanie "po co USA Grenlandia" będzie miał prosto przed oczami. Bazy wojskowe na północy Grenlandii to nic innego jak sposób na umacnianie "wartości" dolara. Obok tradycyjnego krzewienia wolności i demokracji. Słabość Danii jako formalnie politycznego zwierzchnika terytorium Grenlandii pokazują wypowiedzi grenlandzkich polityków. Są tak bardzo "na nie" wobec propozycji USA, że już licytują się w ...

JAK ROBIĄ POLITYKĘ PRAWDZIWI LIDERZY

Jako że Polską administrują trzeciorzędni aktorzy, których umiejętności ograniczają się do opluwania siebie nawzajem w TV, mamy niewiele okazji dowiedzieć się, jak się robi międzynarodową politykę. Fakt, że Polska jest obecnie krajem całkowicie zależnym od mocarstw, także nie ułatwia sprawy. T​ymczasem na kanwie dogorywającej wojny USA vs Rosja na terenie Ukrainy mamy możliwość prześledzić sposób działania szefów państw, którzy nie tylko na co dzień zajmują się dbałością o interes własnego kraju, ale ponadto potrafią to robić.  Kiedy Donald Trump zapowiedział, jeszcze jako kandydat na Prezydenta USA, że zaraz po zwycięstwie w wyborach zakończy wojnę na Ukrainie, Władimir Putin bardzo ogólnie wspomniał o negocjacjach. Po wygranej Trump podtrzymał stanowisko, a Putin cierpliwie czekał. Dopiero po zaprzysiężeniu Trumpa jako Prezydenta USA Putin zabrał głos. I wtedy okazało się, że Rosja bardzo chętnie przystąpi do negocjacji, ale jest to na razie niewykonalne, bo na Ukrainie obowiązuj...

CO PRZYNIESIE ROK 2025

Rzecz jasna, żeby odpowiedzieć na takie pytanie, trzeba by mieć szklaną kulę, karty Tarota i czarnego kota, wszystko razem zebrane w księżycową noc na rozstaju dróg. Słowem - zestaw narzędzi analitycznych stosowanych przez mainstreamowe media i ekspertów. Ale i bez takiego wyposażenia można się pokusić o postawienie kilku ciekawych prognoz. Poniższa kolejność jest całkowicie przypadkowa. Nie mam też ambicji opisać wszystkiego, lecz tylko to - oprócz spraw Polski - co ma znaczenie globalne, przede wszystkim wobec nieustającego zagrożenia III Wojną Światową. Polska W 2025 roku czeka nas zatwierdzenie przez masy ludowe wyboru namiestnika naszej prowincji, czyli - mówiąc językiem naszych drogich elit - wybór Prezydenta RP. Zdarzenie o poślednim znaczeniu, bo czy wygra kukiełka, czy pajacyk (proszę samemu wybrać przynależność partyjną PO/PiS), efekt będzie ten sam. O tym, co dzieje się w Polsce, decyduje Waszyngton, Berlin i Tel-Aviv (tu akurat kolejność nieprzypadkowa), a rolą kolejnego ad...

NIGDY WIĘCEJ GODZINY "W"

Kiedy piszę ten tekst, w Warszawie rozlega się dźwięk syren, a ludzie i pojazdy stają. To minuta ciszy w hołdzie tym, którzy w 1944 roku stracili życie w bezsensownej rzezi pozbawionej szans powodzenia. To pamięć o ludziach zdradzonych i wysłanych na śmierć przez rzekomo polską władzę. Oficjalne media i publicyści głównego nurtu będą pisać o bohaterskim zrywie, akcie heroizmu, niezłomnej postawie i świadectwie krwi. I będą ćwierćinteligenci wycierać sobie gębę wielkimi i wzniosłymi słowy, żeby przekonać kolejne pokolenia, że bezsensowna walka jest lepsza niż dbałość o interes narodowy, a działanie impulsywne więcej warte niż rozsądek. Nie ma wartości cenniejszej od życia. Martwy Polak jest tyle samo wart co każde inne truchło. Martwy Polak nie może już nic zrobić. Trup nie jest ani powodem do chwały, ani materiałem do tworzenia przyszłości. Życie jest zawsze szansą na zmianę, śmierć - końcem wszystkiego, łącznie z nadzieją. Jeden Krzysztof Kamil Baczyński jest więcej wart niż wszyscy N...